Alkowe propozycje

FullSizeRender 17

„Bobo” Historyjki obrazkowe dla najmłodszych  wydawnictwo Hokus-Pokus

Pożyczyliśmy od przyjaciół na okres ferii. Za wiele o niej wcześniej nie słyszałam. Wiedziałam, że jest książeczką obrazkową i tyle.

Od razu mi się Bobo spodobał. Miękka okłądka, stary ‚typ’ papieru i obrazki przypominające mi moje dzieciństwo… Tylko czy te proste, zaledwie dwukolorowe ilustracje zrobią wrażenie na moich synach? Okazało się, że tak!

Książeczka składa się z kilku rozdziałów, które już w spisie treści ‚streszczone’ są obrazkowo, więc dzieci wybierając, który rozdział chcą przeczytać, wiedzą czego mogą się w nim spodziewać. Prosty, często jednozdaniowy tekst opisujące sytuacje z życia małej koszatki Bobo i jego rodziny. I naszej rodziny i chyba każdej innej. Bo, który maluch nie chodzi z mamą na zakupy, czy do ZOO, czy nie chce iść spać wieczorem?

Książeczka jest polecana dzieciom w wieku od 0-3 lat, ale w przypadku dzieci wielojęzycznych zdecydowanie dłużej. Gorąco polecam.

„Snów kolorowych placu budowy” wydawnictwo Nasza Księgarnia
Książeczka na dobranoc. Głównie dla chłopców, ale na pewno są dziewczynki, którym temat budowy nie jest obcy.
Świetna książeczka o ciężkich maszynach budowlanych, które po całym dniu pracy potrzebują snu.

Lekkim wierszem opisany jest pracowity wieczór każdej maszyny i ich szykowanie się do snu. Alek zazwyczaj ziewa razem z koparkę i chrapie ze zmęczoną wywrotką.

Sympatyczna historyjka z ładnymi ilustracjami i mottem: ‚nie ważne jak jesteś duży czy twardy, ty też musisz odpocząć’. U nas nawet często działa.


Przy okazji przypomniałam sobie o odpowiednich nazwach ciężkich pojazdów. Od tego momentu nie tylko były ciężarówki, ale nagle zaczęliśmy zauważać wywrotki, betoniarki czy nawet spychacze.

„Plastusiowy pamiętnik” wydawnictwo Siedmioróg

Przyszła do nas wczoraj na szybką kawkę ciocia D i przyniosła niespodziankę – „Plastusiowy pamiętnik” Marii Kownackiej!! Wow, nie widziałam go chyba od mojej podstawówki 🙂  Co to była za radość. Z mojej strony oczywiście, bo A był akurat w przedszkolu. Dla mnie książeczka po polsku to jak dla innych pudełeczko czekoladek (choć nimi też nigdy nie pogardzę!).

Gdy Alek wrócił z przedszkola złapał od razu za kolorową książeczkę  „O! Nowa książka. Co to jest mamuś?”. Ciocia D przyniosła plastusiowy pamiętnik. Czytamy? Tak!

Rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie i do dzieła!

Alek słuchał z zaciekawieniem, choć nie jest to łatwy tekst do zrozumienia dla niespełna czterolatka. Tym bardziej dwujęzycznego. Z początku wahałam się, czy nie zmienić wyrazów na te bardziej popularne, ale jednak zostałam przy oryginale. Może akurat powiększy mu się słownictwo… Alek nie dał po sobie poznać, że czegoś nie rozumie. A ja próbowałam jak najlepiej wytłumaczyć mu co to są gałganki, tornister czy wiecheć czupryny. O obcięciu ‘na poleczkę’ nadal nie mam pojęcia…

Po wprowadzeniu do książeczki, przeczytaliśmy pierwsze dwa rozdziały. Krótkie, bo tylko na kartkę, więc idealne dla Alka.

Plastelina i zawartość piórnika, to tematy jak najbardziej na czasie w naszym domu. Parę dni temu Mężu przyniósł do domu pióro ze stalówką i atramentem, które bardzo zaciekawiły Alusia. Mężu pokazał mu jak się napełnia pióro i jak się nim pisze, więc Aluś wiedział o czym czytamy i teraz mógł sobie tylko odświeżyć słownictwo.

Książeczka bardzo mu się spodobała i plastelinowy ludek. Dzisiaj jak podrzuciłam Alka do przedszkola, poprosił mnie żebym jeszcze chwilę z nim tam została i polepiła plastelinę. I kto zgadnie co ulepiliśmy?! 🙂

Czyli chyba Plastuś przypadł mu do gustu 🙂

Dziękujemy Ciociu D!

 

„Opowiem ci mamo….” wydawnictwo Nasza Księgarnia

IMG_9910

O tym, że kartonowe książki są super chyba już wspominałam. A jak są fajnie zilustowane, to już w ogóle szał. I tak jest w przypadku serii „Opowiem ci mamo…”.

Mamy dwie pierwsze części – „Opowiem ci mamo… co robią mrówki” i „…co robią pająki”. Moje chłopaki uwielbiają robale (a są tacy, którzy ich nie lubią?) i ogólnie mają tendencję do zabawy z robakami, więc te książki świetnie zaspakajają ich ciekawość o życiu owadów, ale także i pobudzają ich wyobraźnię, uczą spostrzegawczości.

Faworytem w naszym domu są Mrówki. Pewnie przez ilustracje, które są dziełem Katarzyny Bajerowicz. Pięknie namalowała przekroje przez mrowisko i ziemię.
Tekstu w obu książkach mało, zaledwie po zdaniu na stronie, w formie zagadki. Ale o to tu chodzi. Książki te mają raczej pobudzić dzieci i rodziców do opowiadania i wymyślania histotyjek. Dla nas są to książki idealne by ulepszyć polską mowę Alka wyciągając od niego małe opisy stron i sytuacji. Mrówki są także świetne do poznawania polskiej przyrody i zmiennych pór roku.


Nie powiem, z początku było mi ciężko opowiadać o robakach, bo za wielu nazw nie pamiętałam. Na szczęście Mrówki mają w internecie stronę (www.mrowisko.nk.com.pl), gdzie można pogłębić swoją wiedzę o owadach i znaleźć o nich ciekawostki, na przykład gdzie pasikonik ma uszy, albo dlaczego swędzi nas skóra po ugryzieniu komara. Ostatnio nawet skorzystaliśmy z tej wiedzy, gdy pojechaliśmy do jamy świetlików w Mt Tamborine.

„Opowiem ci mamo…co robią pająki” też jest bardzo fajna, choć już nie tak jak Mrówki. Książka utrzymana w podobnym stylu, ale ilustrator inny. I to chyba zaprzepaściło jej sukces w naszym domu. Bo teksty-zgadywanki tak samo fajne.
Mimo to, Pająki pomogły Alkowi przezwyciężyć strach przed pająkami (ciekawe po kim to ma…?) i chyba o to mi głównie chodziło. Teraz jak widzimy pająka (nie brakuje nam ich tu), nazywamy go Kleofas (po głównym bohaterze) i opowiadamy sobie wymyślone historyjki o jego podróży przez np. nasz garaż czy o pleceniu pajęczyny na pranie pani żukowej.


Pisałam głównie o Alku, ale LOlek też je uwielbia. Jest na razie na poziomie szukania i pokazywania różnych owadów, do mówienia jeszcze mu trochę brakuje, ale niewiele…
Teraz czekamy na Babcię Gosię, która przywiezie nam kolejne części serii – „Opowiem ci mamo…co robią żaby” i „…co robią auta”. Już nie możemy się doczekać!

Babcia Gosia nie zawiodła i dowiozła nie tylko powyższe książki, ale i wiele więcej. Postaram się je tu Wam przybliżyć, bo są naprawdę fajne.

 

pin it