Blog

IMG 1814

Sto lat Báczku!

Udalo sie! Przezylismy pierwsze urodziny naszego Alexandra. Nie tylko przezylismy, ale do tego swietnie sie bawilismy!

Dzien nie zaczal sie tak, jak planowalismy. Z poczatku bylo troche nerwowki. Glownie, zeby ze wszystkim zdazyc na czas, tj. zajac upatrzone miejsce zanim inna impreza to zrobi. Dave byl w parku (Roma Parkland) krotko po 8., wiec nienajgorzej. Ja dojechalam godzine pozniej, zeby przygotowac slodki stol. W miedzyczasie przyszedl pan ze sluzby parku i uswiadomil nas, ze w parku jest zakaz posiadania szklanych butelek i ogolnie szkla. Podobno caly park jest oblepiony znakami (jeden nawet byl przed naszym nosem), ale my z calej tej ekscytacji niczego nie zauwazylismy! Trzeba bylo, wiec zapakowac napoje i alkohol z powrotem do samochodu i odwiezc do domu…i kupic wszystko od poczatku tylko w puszkach! Na szczescie udalo nam sie zostawic pare butelek, wiec goscie nadal mogli wypic lampke wina czy szampana za zdrowie Alexandra.

Wiedzielismy, ze to bedzie wielki dzien dla naszego Baczka, wiec obudzilismy Go okolo 7.rano,zeby jeszcze zdazyl miec poranna drzemke zanim dolaczy na impreze. Hmmmm…plany planami, a zycie i tak robi swoje. Alexander chyba czul nasze podniecenie, bo nie bylo mowy, zeby poszedl spac. Dolaczyl wiec na impreze bez swojej codziennej drzemki. I wytrzymal do samego konca, bez zadnego narzekania!

Moze dzien nie zaczal sie tak, jak planowalismy, ale za to skonczyl sie lepiej niz planowalismy. Impreza bardzo sie udala. Dekoracje urodzinowe, nad ktorymi pracowalam od tygodni zrobily wrazenie, babeczki (cupcakes) przygotowane przez Site wygladaly i smakowaly wysmienicie, Sto Lat odspiewano w dwoch jezykach a jubilat wrocil do domu wymeczony, ale szczesliwy z mnostwem wspanialych prezentow!

 

pin it
Bitnami