Blog

Blog4

Pracujemy, pracujemy…

0

Witajcie Matki Polki,

Jak Wam minął długi weekend?! My spędziliśmy go praktycznie non-stop w domu.

Alexander nadal był nieszczęśliwy ze wzgledu na Jego infekcję obojga uszu plus kończylo sie nam obojgu przeziębienie.  Pogoda za oknem też mało zachęcająca do spędzenia dnia na powietrzu. Jak nie padało, to mocno wiało. Brrrr… nie lubię zimy…. Tak, tak wiem, tutejsza zima nie ma nic wspólnego z naszą Polska ‘prawdziwą’ zimą, ale tutejsze domy też nie wiele mają wspólnego z polskimi ocieplonymi domami…

Siedzieliśmy w domu, ale nie próżnowalismy. Mężu ciężko pracował nad naszą stroną ;), a ja na redukcji stosu ‘rzeczy zaczętych i nieskończonych’ w moim kąciku artystycznym. Tak na marginesie, ten kącik, to nic innego jak strasznie zagracona półka 🙂

Najwięcej miejsca zajmowały (obok zakurzonej maszyny do szycia) niedokońca powycinane gwiazdki. Wycinałam je z grubego, kolorowego papieru z brokatem. Miały być czerwone, granatowe i białe do stworzenia ‘karuzeli’ (cot mobile) dla Alexandra. Zaczęłam go robić conajmniej trzy miesiące temu… Tak wiec, zgodnie z przysłowiem co się odwlecze to nie uciecze! zabrałam się ponownie do pracy.

Skończylam wycinać gwiazdki z papieru czerwonego i granatowego. Bialy sobie odpusciłam, byłoby za duzo gwiazdek, a i te kolorowe mają z tyłu biel. Następnie opleciłam wstążeczkami krążki, na których miały wisieć zwisające gwiazdki. Poczatkowo myślałam, żeby zrobić trzy krążki na różnej wysokości, ale po jakimś czasie użerania sie z dwoma, zostałam z dwoma. A mówią, że apetyt rośnie w miarę jedzenia… Uwieszenie dwóch krążków, tak żeby wisiały idealnie prosto, było nie lada zadaniem. Ale po jakimś czasie się udało.

Następnie nawlekłam kilka gwiazdek o różnych kształtach na nitkę (bead thread, superior strength), na jednym końcu zawiązalam ‘kryształek’ (mial służyc jako dekoracja na choinkę, ale nie doczekał tej chwili) a drugi koniec na krążek karuzeli. Alexander byl bardzo zaintrygowany tym, co robię. Bardzo chciał pomóc. Niestety Jego jeden dotyk poplątał wiekszość gwiazdek, więc musiałam Mu podziękować za pomoc i odprawić z kwitkiem.

Ogólnie karuzela nie była bardzo czasochłonna czy trudna (poza idealnym wypośrodkowaniem obu krążków), a efekt końcowy, super. Alek ją uwielbia (LOlek teraz też:))! Patrzą na nią, dmuchją, żeby się poruszała i baaaardzo pragną dotknąć.

Spora radocha i uczucie dokończenia, tego co zaczęłam. A, że fajnie wyglada w pokoju chłopaków to wielki bonus. 🙂

 

 

Leave a Reply

pin it
Bitnami